Maseczki w płachcie

Dbanie o wygląd jest czymś o czym myśli coraz więcej Polek i Polaków. Kiedyś kwestie takie jak dbanie o swoją urodę, kupowanie kosmetyków czy zabiegi kosmetyczne, były w Polsce tematem niszowym i przeznaczonym raczej głównie dla osób bardziej zamożnych. Inni mieszkańcy naszego kraju podchodzili do tego sceptycznie z uwagi na duże koszty i ceny oraz efekty, które bardzo rzadko były widoczne od razu lub na pierwszy rzut oka.

Trend ten zaczął się odwracać na początku dwudziestego pierwszego wieku kiedy zamożność obywateli Polski zaczęła coraz bardziej wzrastać i przyspieszać. Drogie kosmetyki czy też zabiegi kosmetyczne, a nawet drobne operacje plastyczne, były już zarezerwowane nie tylko dla klasy wyższej, ale również dla coraz szybciej rozrastającej się klasy średniej. Zaczęły również powstawać tańsze odpowiedniki znanych kosmetyków na które mógł sobie pozwolić już dosłownie każdy.

Nie dziwi więc, że na początku tego wieku doszło do bardzo dużego wzrostu zapotrzebowania na maseczki. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych nikt nie słyszał o czymś takim jak maseczki w płachcie, a były one już wówczas dostępne w krajach takich jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania. To właśnie z tych krajów zaczęliśmy importować pierwsze maseczki do Polski. Początkowo były to proste maski o niezbyt wysublimowanym składzie, takie jak na przykład maseczki oparte o węglu. Dopiero w następnych latach na polskim rynku zaczęły pojawiać się maseczki o ciekawszym składzie, na przykład maseczki na bazie owoców mango, jagód czy pomarańczy.

stylka.pl

Redakcja ravel.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *